W zeszłą sobotę udało mi się wyskoczyć na rower w moich rodzinnych stronach. Przy okazji weekendowego wypoczynku u rodziców w górach, trasa jaką pokonałem była dość ciężka i liczyła 90 km oraz 1300 m podjazdów w górę.

W sobotę rano wyruszyłem około godziny 8.00 z miejscowości Mieroszów. Pogoda do jazdy idealna, temperatura 15oC i słońce przebijające się przez chmury dawały mi pozytywną energię. Pierwsze 10 km cały czas pod górę, więc narzuciłem sobie spokojne tempo 20 km/h. W Rybnicy Leśnej zaczyna się zjazd do samych Jugowic i tutaj niestety kończy się przyjemna jazda, bo zaczyna się 10 km podjazd do Przełęczy Sokolej w Rzeczce (758 m). Pierwsze 8 km jedzie mi się naprawdę nieźle. Niestety, końcówka tego podjazdu to około 8% nachylenia, a na odcinku 50 m wynosi nawet 18%! Jak dotąd najtrudniejszy odcinek, którym udało mi się pokonać. 🙂

Po wjechaniu na szczyt musiałem zrobić sobie 10 minut przerwy, bo końcówka była naprawdę konkretna. Miałem w planach jeszcze wjechać na Wielką Sowę ale musiałem pędzić do Żony (następnym razem nie odpuszczę). 😀 Po przerwie ruszyłem w dół w stronę Nowej Rudy, przez Jugów, można powiedzieć, że miałem cały czas z górki, nie licząc kilku niewielkich podjazdów. W Tłumaczowie mijam przejście graniczne z Czechami i ruszam w kierunku Broumova i dalej do Mieroszowa. Ostatnie 30 km to ciągła jazda pod górę, średnie nachylenie niewielkie około 1% ale po przejechaniu 60 km po górach czuć nawet niewielki wzniesienia. 🙂

Widoki fantastyczne, pogoda idealna, końcówka była ciężka ale całą trasę pokonałem w 4 h 15 min. Miałem przejechać 80 km ale chciałem sobie zwiedzić Nową Rudę i dorzuciłem 10 km. Nie było to dobre posunięcie bo ostatnie 20 km dało mi popalić, zwłaszcza, że było cały czas pod górę i nie obyło się bez bocznego wiatru o prędkości powyżej 20 km/h.


Jeżeli podoba Ci się ten artykuł i jeszcze nie polubiłeś mojej strony na facebooku to daj Lajka :)
Udostępnij: