Nowy film Ridleya Scotta – Obcy: Przymierze to raczej kontynuacja Prometeusza, a nie kolejna cześć Obcego. Wybraliśmy się z Żonką do Cinema City, zazwyczaj chodzimy w środy bo tanioszka, a po co przepłacać 🙂 Wchodzimy na sale kinową, a tam dość spora rzesza pseudo fanów Obcego, między innymi laska, która obok Nas non stop komentowała i chichrała się, jakby była na PitBullu – „No Comment”.

Początek filmu dobrze się zapowiada, niezłe efekty specjalne ale trochę za długi wstęp do pojawienia się długo wyczekiwanego Obcego! Cała ekipa lecąca na planetę kolonizacyjną, nagle otrzymuje wiadomość z innej planety, która znajduje się znacznie bliżej i ma lepsze warunki do założenia kolonii. Zmieniają kurs lotu i lądują na znanej już nam planecie z filmu Prometeusz. Wreszcie nadchodzi ten moment kiedy jeden z członków załogi zostaje zarażony Obcym i efektownie rozrywa gościa w pół. „Nowy Obcy” jest trochę inny niż ten którego pamiętamy z poprzednich części ale później pojawi się również prawdziwy Obcy – tak długo wyczekiwany. Nie będę się już wgłębiał w fabułę. Ogólnie to scenariusz średni, w żadnym wypadku nie jest to kolejna część Obcego, a bardziej Prometeusz 2. Wyszliśmy z Żonką z kina podekscytowani ale chyba tylko tymi kilkoma realistycznymi scenami wywołującymi niemałe obrzydzenie 🙂 Obcy Przymierze oceniam na mocną 6, a Żonka dała aż 8 w skali 1-10.

Komentarz mojego Kuzyna Bartłomieja powinien Was zachęcić do obejrzenia: „Byłem, zobaczyłem i się nie nasyciłem :/ Babyborn alien mnie rozczulił, niczym mały kociak. Film warty obejrzenia choćby dla tej jednej sceny :D”

Tym którzy jarają się serią Obcego i Prometeusza oraz lubią tego typu filmy, jak najbardziej polecam iść do kina, chociażbym w środę 🙂


Jeżeli podoba Ci się ten artykuł i jeszcze nie polubiłeś mojej strony na facebooku to daj Lajka :)
Udostępnij: