Dlaczego całodniowa wyprawa rowerowa? Pobudka o 5.30, duża porcja owsianki z bananem i miodem, szybka kawa i o 6.05 wyruszyłem z domu w kierunku Dworca Głównego we Wrocławiu. 12,5 km z samego rana dobrze robi, więc kawę wypiłem w sumie bo lubię. 🙂 Warunki pogodowe w miarę dobre, delikatna mgła i przebijające się słońce, chociaż do Szklarskiej Poręby 150 km, gdzie pogoda może być zupełnie inna ale meteorolodzy nie zapowiadali opadów, więc byłem dobrej myśli.

Przewóz rowerów w pociągu

Zakupiliśmy ze znajomym bilety przez internet 2 dni wcześniej, więc byliśmy spokojni o miejsce w pociągu. Na miejscu okazało się jednak, że w całym pociągu są tylko 4 miejsca dla rowerów – KPINA! W dodatku przewoźnik sprzedaje bilety na rowery bez ograniczeń i nie wiadomo czy będą 4 rowery czy 20! Wchodzimy do wagonu z miejscami dla rowerów, a tam już stoi 5 rowerów, jakoś udało nam się upchnąć jeszcze nasze dwa. Mieliśmy niesamowite szczęście, ponieważ wyprzedzając trójkę rowerzystów na schodach udało nam się pojechać tym pociągiem, bo tamta trójka niestety musiała czekać na następny pociąg! Pomijając to, że są tylko 4 miejsca dla rowerów, to pociągi Kolei Dolnośląskich są bardzo nowoczesne i czyste.

Przebieg trasy Szklarska Poręba Górna – Wałbrzych Główny

Docieramy do Szklarskiej Poręby Górnej punktualnie o 10.13. Jemy drugie śniadanie, nawadniamy się i ruszamy w stronę Karpacza. Pierwsze 16 km jedzie się świetnie, bo cały czas w dół. 🙂 W miejscowości Podgórzyn zaczyna się pierwszy i najtrudniejszy podjazd 10,6 km, 525 m w górę i średnie nachylenie to 4,5 %. Długi i ciężki podjazd, dla kogoś kto nie jeździ na co dzień, wręcz niewykonalny.

W Karpaczu wracamy na drogę nr 366 i kierujemy się w stronę Kowar i stąd dalej jedziemy w kierunku Przełęczy Okraj. Podjazd zaczyna się już w Kowarach i przez 9,4 km musimy pokonać 360 m w górę, średnie nachylenie wynosi 3,8%. Długi lecz średnio stromy podjazd zajmuje mi niecałe 40 minut. 🙂

Z Przełęczy Okraj kierujemy się w kierunku Lubawki, gdzie praktycznie do samego Chełmska Śląskiego mamy z górki. 🙂 Tutaj zaczyna się krótki lecz dość stromy podjazd 2 km i średnie nachylenie w okolicach 6 %. Ze szczytu dojeżdżamy już praktycznie cały czas z górki do samego Mieroszowa. Odwiedzamy moich rodziców, dopełniamy bidony wodą i ruszamy do Wałbrzycha.

Ostatni podjazd, najłatwiejszy ze wszystkich na sam koniec. Ze szczytu dojeżdżamy już cały czas w dół do samego Dworca Wałbrzych Główny (Dworzec Widmo :)). Docieramy na miejsce o 17:40 i mamy 50 minut do odjazdu pociągu. Na szczęście udaje nam się złapać pociąg w którym jest więcej miejsc niż poprzednio i spokojnie wrzucamy rowery do środka i lecimy 1h 20 minut do Wrocławia. W stolicy Dolnego Śląska było oberwanie chmury, więc udało nam się uniknąć zmoczenia o włos. Do domu jedyne 12,5 km, ledwo siadam na siodełko ale dojeżdżam szczęśliwie do domu, gdzie czeka na mnie zimne piwko i łóżko! 🙂

Jeżeli ktoś z Was chciałbym zrobić podobną trasę, to warto jest potrenować parę tygodni przed jej rozpoczęciem. Warto jest również zaopatrzyć się w dużą ilość napojów izotonicznych i batoników energetycznych, bo podjazdy wyciskają z nas siódme poty! Wszystkie wskazówki co zabrać na całodniowy wyjazd rowerowy znajdziecie tutaj. Do zobaczenia na trasie! 🙂


Jeżeli podoba Ci się ten artykuł i jeszcze nie polubiłeś mojej strony na facebooku to daj Lajka :)
Udostępnij: