Sobota to idealny dzień aby wyskoczyć za miasto, zwłaszcza że wczorajszy dzień był idealny na wypad w góry. Wspólnie z Agą postanowiliśmy udać się do Świeradowa Zdrój aby pochodzić po wspaniałych Górach Izerskich. Z Wrocławia to jedyne 2 godziny drogi samochodem i około 150 km.

Wyjechaliśmy z Wrocławia po 7.00 i po dojechaniu do Świeradowa Zdrój wyruszaliśmy około godziny 9.30 czerwonym szlakiem w kierunku Stogu Izerskiego (1108 m n.p.m.). Dużą część szliśmy po drodze asfaltowej ale czasami idąc szlakiem napotkaliśmy na bardzo podmokłe tereny co skutkowało zamoknięciem butów, ale było warto. 🙂 Jeżeli podróżujecie z małymi dziećmi lub po prostu nie lubicie się wspinać to zawsze możecie wjechać na szczyt kolejką gondolową. Dojście na Stóg Izerski zajęło nam 1 h 10 min, więc całkiem nieźle.

Po wypiciu orzeźwiającej lemoniady John Lemon na szczycie Stogu Izerskiego, udaliśmy się w kierunku czeskiej granicy. Po 45 minutach doszliśmy na szczyt Smrek (1124 m n.p.m.), gdzie stoi wieża widokowa, z której można podziwiać wspaniałe polskie i czeskie Góry Izerskie. Zrobiliśmy sobie krótką przerwę na posiłek i ruszyliśmy w dalszą drogę.

Postanowiliśmy udać się w stronę Hali Izerskiej żółtym szlakiem, gdzie praktycznie nie było turystów. Podczas 8 kilometrowej wędrówki spotkaliśmy jedynie kilku rowerzystów i jednego pieszego. Na początku szlaku natrafiliśmy na strome zejście i dość nieprzyjemny podmokły teren ale później już tylko szeroka droga po prostym, aż do samej Hali Izerskiej.

Po przejściu 18 km, na Hali Izerskiej, nogi dawały już o sobie znać, a odciski robiły się coraz większe. Pogoda i widoki jakie nam towarzyszyły dawały radę, więc nie myśleliśmy o zmęczeniu. Ruszyliśmy w kierunku Polany Izerskiej niebieskim szlakiem, na początku delikatnie pod górę po asfalcie, a później już tylko z górki do samego Świeradowa. Jednak to było najgorsze zejście w moim życiu, mnóstwo kamieni i dość duże nachylenie, sprawiały że czuliśmy każdy mięsień w nogach. Po 5 h i 10 minutach doszliśmy do Świeradowa Zdrój, w nogach czuć przebyte 25 km, zmęczeni ale usatysfakcjonowani. 🙂

W drodze powrotnej postanowiliśmy odwiedzić Browar Miedzianka, niedaleko Jeleniej Góry, jedynie 5 km od drogi krajowej nr 3. Byliśmy mega głodni, ale postanowiliśmy poczekać i odwiedzić to zachwalane przez znajomych miejsce. Okazało się, że maja pyszne jedzenie, produkują swoje piwo i z tarasu w Browarze Miedzianka jest wspaniały widok na góry. Do Wrocławia dojechaliśmy równo o godzinie 19, więc cały dzień spędziliśmy aktywnie w Sudetach.

Następnym razem jadę do Świeradowa Zdrój i zabieram ze sobą rower, bo jest tam bardzo dużo fajnych tras do pośmigania. 🙂


Jeżeli podoba Ci się ten artykuł i jeszcze nie polubiłeś mojej strony na facebooku to daj Lajka :)
Udostępnij: